Są takie smaki, które zostają z człowiekiem dłużej niż widoki. Łyżka konfitury, która przypomina letnie popołudnie. Kęs chleba z pastą, która pachnie czosnkiem niedźwiedzim i dymem z ogniska. W Werandzie jedzenie to nie tylko posiłek – to wspomnienie, które można zamknąć w słoiku i zabrać ze sobą. Bo domowy smak, nawet setki kilometrów dalej, dalej będzie pachniał Karkonoszami.

Co warto zabrać?

Najbardziej charakterystyczne są pasty i przetwory – z pieczonych warzyw, sezonowych owoców, lokalnych ziół. Pasta z pieczonej papryki z czarnuszką, konfitura z leśnych jeżyn, ogórki z curry według starego przepisu. To nie są produkty hurtowe – to domowe receptury, które powstają z myślą o tym, żeby smakowało „jak u nas”. A czasem nawet lepiej.

Przepis na Werandę

Wystarczy kilka składników, które można znaleźć w górach: czosnek niedźwiedzi, suszone grzyby, świeże pomidory z doliny, miód od lokalnego pszczelarza. Z tego powstaje coś prostego, ale intensywnego. Smaki, które nie potrzebują konserwantów, bo bronią się same. W domu wystarczy chleb, kawałek sera i łyżka pasty – i już jesteś z powrotem na tarasie Werandy.

Słoik z historią

Każdy z tych produktów ma swoją opowieść. O babci, która kisiła rzodkiewki, o sąsiadce, która nauczyła suszyć śliwki z tymiankiem, o leśniku, który pierwszy raz zrobił syrop z pędów świerka. To nie są tylko przepisy – to dziedzictwo. Kupując taki słoik, nie dostajesz tylko jedzenia. Dostajesz czyjąś historię, przeniesioną przez pokolenia.

Jak przechowywać smak

Przetwory z Werandy nie potrzebują wiele – ciemne miejsce, temperatura pokojowa, odrobina cierpliwości. Wiele z nich zyskuje z czasem – konfitury gęstnieją, pasty nabierają głębi. Najlepiej smakują niespiesznie – do śniadania, na kolację, przy książce. To nie są produkty do pośpiechu. To smak, który każe się zatrzymać.

Pamiątka inna niż wszystkie

Zamiast magnesu na lodówkę – słoik. Zamiast breloczka – coś, co można zjeść. I do czego można wrócić. Bo smak Werandy to nie moda, nie sezon, nie przypadek. To kawałek gór zamknięty w szkle. I może właśnie dlatego – zostaje z nami najdłużej.