Góry mają swoje głosy – nie tylko szum wiatru i śpiew ptaków, ale też trzask łamanej gałązki, stukot kopyt, cichy szept liści, które ktoś poruszył. Karkonosze, choć pełne turystów, wciąż pozostają domem dla dzikich zwierząt. Trzeba tylko wiedzieć, gdzie patrzeć i jak słuchać. Bo mieszkańcy tutejszych lasów nie pokazują się każdemu. Ale bywają blisko – czasem tuż za zakrętem ścieżki.
To jedne z najbardziej majestatycznych stworzeń regionu. Jelenie pojawiają się najczęściej o świcie i zmierzchu – potrafią stanąć bez ruchu między drzewami, jakby były częścią krajobrazu. Muflony, choć mniej znane, są symbolem karkonoskich zboczy – niewielkie, zwinne, z charakterystycznie zakrzywionymi rogami. Wędrują stadami, pojawiają się nagle i równie szybko znikają. Wystarczy chwila ciszy, by je dostrzec.
Rysia zobaczyć to jak wygrać na loterii. Pojawia się rzadko, ale jego obecność da się odczuć – ślady łap, drapnięcia na korze, niepokój ptaków. To samotnik, cichy i wyczulony na każdy dźwięk. W nocy nad lasem unoszą się głosy sów – puszczyków, uszatych, włochatek. Ich pohukiwanie to jak sygnał, że natura czuwa, nawet gdy człowiek śpi.
Te mniejsze drapieżniki są bardziej obecne, niż się wydaje. Lis potrafi przejść przez łąkę w biały dzień, borsuk ryje swoje nory z dala od ludzi, kuna – choć mała – zostawia ślady na strychach i w sadach. One żyją obok nas – po cichu, sprytnie, z ogromnym wyczuciem przestrzeni. Ich obecność przypomina, że las to dom – nie tylko do podziwiania, ale przede wszystkim do życia.
Sójki, dzięcioły, mysikróliki – nie odlatują na zimę, nie uciekają przed śniegiem. Żyją tu cały rok, ucząc się rytmu gór. Są nie tylko piękne, ale też ważne – rozsiewają nasiona, informują inne zwierzęta, tworzą system ostrzegania. Obserwowanie ich to jak słuchanie opowieści bez słów. Każdy ruch skrzydeł, każdy dźwięk – ma znaczenie.
Zwierzęta w Karkonoszach nie szukają kontaktu. Ale są. Czasem patrzą zza krzaków, czasem zostawiają ślady na śniegu, czasem tylko sprawiają, że zatrzymasz się bez powodu. Spacerując po karkonoskich szlakach, warto pamiętać, że to nie tylko my jesteśmy w ruchu. Coś obok nas właśnie się przygląda. I choć może nigdy go nie zobaczymy – będziemy wiedzieć, że był.